Podział punktów na Srebrnej
Dodane przez Admin dnia 25-08-2018 20:08:31
tychy_zaj2018_1.jpg

Haiz IV ligi sezonu 2018/2019 kolejka 4.

25 sierpnia 2018 (sobota) godz. 17.00 stadion Unii ul. Srebrna 12

KS Unia Racibórz – LKS Goczałkowice Zdrój 0 – 0

KS Unia:
Kapusta Paweł – Łątkowski Kamil, Woniakowski Paweł, Mizia Marcin, Sobek Bogusław (Łagosz Bartosz 85’) – Tront Kamil, Badowski Mateusz, Bartłomiej Lorenc,
Domin Jonatan (Szlufarski Kamil 63’), Chałupiński Rafał – Kocot Mateusz


Treść rozszerzona
tychy_zaj2018_1.jpg

Haiz IV ligi sezonu 2018/2019 kolejka 4.

25 sierpnia 2018 (sobota) godz. 17.00 stadion Unii ul. Srebrna 12

KS Unia Racibórz – LKS Goczałkowice Zdrój  0 – 0

KS Unia:
Kapusta Paweł – Łątkowski Kamil, Woniakowski Paweł, Mizia Marcin, Sobek Bogusław (Łagosz Bartosz 85’) – Tront Kamil, Badowski Mateusz, Bartłomiej Lorenc, Jonatan Domin (Szlufarski Kamil 63’), Chałupiński Rafał – Kocot Mateusz


 

Wynikiem bezbramkowym zakończył się dzisiejszy mecz Unii Racibórz z LKS Goczałkowice Zdrój. Początek meczu był nie najlepszy w naszym wykonaniu. To goście próbowali konstruować akcje na naszej połowie jednak klarownych sytuacji nie stworzyli. Z biegiem czasu Unia zaczęła grać lepiej. W 38 minucie spotkania dobrą sytuacje miał Jonatan Domin jednak Łukasz Mrzyk obronił jego strzał a przy próbie dobitki wywrócił się nad bramkarzem gości. Sędzia dzisiejszego meczu Pan Daniel Kruczyński zakwalifikował to jako próbę wymuszenia jedenastki i ukarał naszego piłkarza żółtą kartką. W 43 minucie mocniej zabiły serca naszych kibiców. W idealnej sytuacji znalazł się na 7 metrze Mateusz Kocot. Jednak strzelał w sam środek dlatego bramkarz gości Mrzyk popisał się udaną interwencją.

Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Obydwa zespoły próbowały wypracować sobie bramkowe sytuacje ale stan murawy na Srebrnej spowalniał akcje ofensywne i nie było w nich elementu zaskoczenia. Ciekawie zrobiło się w ostatnim kwadransie dzisiejszego meczu. Z prawej strony faulowany był Rafał Chałupiński. Sam poszkodowany idealnie wrzucił piłkę w pole karne ta trafiła na głowę Mateusza Kocota i jednak zatrzymała się na poprzeczce. W 80 minucie w podobnej sytuacji doszło do zderzenia głowami Kocota z defensorem gości. Nasz najlepszy strzelec długo nie podnosił się z murawy ale dzięki szybkiej pomocy sztabu medycznego mógł dalej kontynuować grę. I dobrze, że tak się stało bo w doliczonym czasie gry po wrzutce Goczałkowic z prawej strony piłkę zmierzającą do bramki wybił właśnie niezawodny Koko.



Za tydzień czeka nas mecz w delegacji z Odrą Centrum Wodzisław.